top of page

Łukasz Kula „Asensir” - polski artysta malarz (ur. 1997), tworzący w nurcie surrealizmu i realizmu magicznego.

„Od dziecka coś mnie ciągnęło do tworzenia” - to zdanie pojawia się w wielu historiach artystów i chociaż brzmi jak banał, zwykle jest prawdziwe. W moim przypadku też.

Rysowałem wszędzie - w zeszytach, na marginesach, na przypadkowych kartkach. Zamiast notatek zostawały szkice postaci i miejsc, które wydawały mi się ciekawsze niż to, co działo się wokół.


Surrealizm pojawił się naturalnie - rzeczywistość nigdy mnie do końca nie przekonywała.

Wybrałem ten kierunek nie tylko jako estetykę, ale jako sposób myślenia i patrzenia na świat. Z czasem zacząłem eksplorować również przestrzeń realizmu magicznego - jako przekształcanie tego, co realne, w coś, co zaczyna wymykać się logice, a jednocześnie pozostaje dziwnie znajome.


Surrealiści często są postrzegani jako szaleńcy, marzyciele.
Ale czy w tak chaotycznej rzeczywistości, w której żyjemy, kierowanie się wyłącznie racjonalizmem i logiką nie jest czystym szaleństwem?

Nie ukończyłem uczelni artystycznej.

Moja droga rozwijała się poza tym schematem - poprzez lata nauki od doświadczonych artystów, własnych poszukiwań, pracy, eksperymentów i konsekwentnego budowania twórczego języka.
Potrzeba swobody była u mnie zawsze silniejsza niż potrzeba dopasowania się do gotowych ram.
Zamiast akademickich zasad - intuicja, eksperyment, muzyka i nieustające rozmyślanie.
To prowadzi mnie do obrazów, które są czymś między snem, przeczuciem a emocjonalną autopsją.


Był moment, w którym próbowałem przestać.

Zmęczenie, frustracja, wypalenie - chwila, w której to, co miało być naturalne, zaczyna ciążyć i tracić sens. Coś, co prędzej czy później spotyka wielu twórców idących własną drogą.
Odciąłem się od malowania na kilka miesięcy. W teorii miało być lżej. W praktyce - tylko gorzej.
Brakowało mi tej przestrzeni, w której mogę się wyłączyć, a jednocześnie naprawdę być.
Z perspektywy czasu widzę, że to był raczej test niż koniec.
Powrót nie wynikał z decyzji o „kontynuowaniu kariery”, ale z wewnętrznej potrzeby - tej samej, która była obecna od początku.


Dziś moja twórczość koncentruje się głównie wokół cyklu „Time”, który stał się przestrzenią do rozwijania własnego języka wizualnego i symbolicznego.

To właśnie w nim najpełniej łączę motywy czasu, decyzji, przypadku i struktur, które tylko pozornie wydają się logiczne i stabilne, a w rzeczywistości potrafią zmienić się pod wpływem jednego ruchu.
Wraz z rozwojem cyklu zacząłem domykać każdą pracę krótkim manifestem, często umieszczonym z tyłu obrazu. W tej idei obraz przestaje być pojedynczym kadrem - staje się częścią większej, spójnej historii.

Nie są to jednak zamknięte opowieści.

W moich pracach zostawiam przestrzeń - nie jako pustkę, ale jako miejsce, w którym coś może wydarzyć się po stronie odbiorcy. Czasem to pierwsze skojarzenie, czasem coś, co przychodzi dopiero po czasie, w odpowiednim momencie.
Interesuje mnie właśnie ten moment, w którym odbiorca przestaje tylko patrzeć, a zaczyna „czytać” obraz po swojemu.

 

Tworzę w swoim tempie - czasem intensywnie, czasem w ciszy. Często towarzyszy mi muzyka.

Nie traktuję sztuki jako produkcji, ale jako proces wymagający czasu, skupienia i momentów zatrzymania.
Moje obrazy można też określić jako osobiste mapy stanów psychicznych i symbolicznych krajobrazów - czasem melancholijnych, czasem absurdalnych, zawsze zawieszonych gdzieś pomiędzy znaczeniem a przeczuciem.
Inspiruje mnie psychologia oraz obserwacja ludzi i ich relacji - zarówno z innymi, jak i z samymi sobą - a także to, co kryje się pod powierzchnią codzienności.


Tworzę pod pseudonimem „Asensir”, który od początku jest integralną częścią mojej twórczości.

Dziś funkcjonuję równolegle pod nazwiskiem i pseudonimem - nie jako rozdzielenie, ale jako spójny przekaz, uzupełniony o konkretnego autora, nadal pozostawiając twórczość na pierwszym planie.
„Asensir” nie jest maską.
To świadomie zbudowana przestrzeń, w której obraz może istnieć bez konieczności konkurowania z osobą, która go stworzyła.

W świecie, w którym twórca często staje się bardziej widoczny niż to, co tworzy, interesuje mnie odwrócenie tej proporcji.

Nie pokazuję swojego wizerunku nie dlatego, że chcę zniknąć czy coś ukryć, ale dlatego, że wolę zostawić więcej miejsca na samą sztukę.
Kiedy wszystko wokół krzyczy: „Zobacz mnie!”, obieram inny kierunek: „Zatrzymaj się i popatrz. Ale nie na mnie.”

 

Moje prace znajdują się w prywatnych kolekcjach w Polsce oraz za granicą, a ich obecność na rynku buduję m.in. poprzez regularną współpracę z DESA Unicum w ramach aukcji Młodej Sztuki.
Konsekwentnie rozwijam swoją drogę poza klasycznym schematem obecności wystawienniczej - koncentrując się na pracy, spójności i długoterminowym budowaniu wartości, zamiast szybkiej widoczności.

 

Nie traktuję sztuki jako odpowiedzi.
Bardziej jako zestaw pytań, które z czasem zaczynają mieć coraz więcej sensu.
Czy dzisiaj sztuka jeszcze coś zmienia?
Czy moja sztuka coś zmieni?
Nie wiem.
Ale wiem, że jeśli chociaż jeden obraz zostanie w czyjejś głowie na dłużej - nie jako dekoracja, ale jako myśl, która wraca - to znaczy, że to wszystko miało sens.

CYKLE MALARSKIE

CyklTime(2023 - obecnie)


Ten cykl to dla mnie coś więcej niż malowanie - to studium czasu. Próba uchwycenia czegoś, czego nie da się zatrzymać ani do końca zrozumieć.


Czas od zawsze mnie fascynował - nie jako abstrakcyjne pojęcie, ale jako siła, która realnie wpływa na nasze życie. Przecieka przez palce, miesza w głowie, wraca w snach. Przyspiesza, kiedy chcemy, żeby zwolnił, i zwalnia, kiedy zależy nam na czymś innym.


W tych obrazach traktuję czas jak substancję - obecność, która przenika wszystko. Kompozycje, kolory i symbole podporządkowane są jednej idei: pokazaniu jego złożoności, iluzoryczności i wpływu na nasze decyzje, emocje i sposób postrzegania rzeczywistości.


Nie interesuje mnie wyłącznie linearny porządek „od-do”. Bardziej pociąga mnie jego nielogiczność - momenty, które się zapętlają, wspomnienia, które wracają, myśli wybiegające w przyszłość, zanim zdążymy uchwycić teraźniejszość.
 

W tym świecie regularnie pojawiają się portale i motyw szachów. Portale traktuję jako pęknięcia w rzeczywistości - przejścia pomiędzy tym, co znane, a tym, co tylko przeczuwalne. To miejsca zawieszone między czasami, przestrzeniami i możliwościami - wizualna forma pytania „a co jeśli…?”.


Szachy z kolei są dla mnie metaforą czasu w najczystszej postaci - struktury, która wydaje się uporządkowana, ale w której każdy ruch zmienia wszystko. To gra, w której podejmujemy decyzje bez możliwości cofnięcia, balansując między strategią a tym, co nieprzewidywalne.


Z czasem ten cykl stał się dla mnie przestrzenią, w której buduję własny język wizualny - świat oparty na symbolice, powracających motywach i napięciu między kontrolą a przypadkiem. Każdy obraz jest kolejnym ruchem w tej samej, trwającej rozgrywce.


To nie jest opowieść o czasie wprost. To raczej podróż przez pytania:
Czym jest „teraz”?
Czy przeszłość naprawdę minęła?
I co, jeśli przyszłość już się wydarza - tylko gdzie indziej?

CyklE(2022 - obecnie)


Ten cykl jest jak dłubanie patykiem w emocjonalnej ziemi - niby spokojnie, ale nagle trafiasz na coś, co zaczyna pulsować. Obrazy powstają powoli, w skupieniu na świecie wewnętrznym.


„E” jak emocje? Albo egzystencja. Albo echo tego, co się kiedyś czuło i ciągle wraca.
Albo cokolwiek sobie dopowiesz.


Niektóre z tych obrazów wyglądają, jakby ktoś próbował się złożyć z kawałków, ale nie dostał instrukcji. Czasem coś (ktoś?) krzyczy, czasem się rozpada. A to wszystko w barwach, które wcale nie straszą - wręcz mają w sobie coś spokojnego, jakby smutek ubrał się w ładny płaszcz i wyszedł na spacer w melancholijnym nastroju.


To balans - pomiędzy mocnymi emocjami a subtelnością, pomiędzy zatrzymanym ruchem a jego wybuchem. Tak jak w życiu: czasami się zatrzymujesz, czasami szarpiesz, szukasz, próbujesz się poskładać.


To nie jest cykl terapeutyczny. To uczciwa próba zrozumienia, dlaczego pewne rzeczy wciąż wracają - i co się dzieje, kiedy przestajemy je ignorować.


To jeden z bardziej osobistych kierunków w mojej twórczości. Ale jeśli się w nim zatrzymasz, istnieje spora szansa, że znajdziesz tam coś znajomego - nawet jeśli nie do końca wygodnego.
 

Cykl AP (2019 - ¯\_(ツ)_/¯)


„AP” (pierwotnie „Alternative Painting”) to początek mojej malarskiej drogi - moment, w którym przestałem zastanawiać się, jak „powinno się” malować, a zacząłem po prostu malować.


Bez planu. Bez szukania gotowych rozwiązań. Intuicyjnie, czasem chaotycznie - ale szczerze.


To był etap, w którym najważniejsza była sama potrzeba tworzenia i to, co się z nią wiąże: eksperyment i satysfakcja. Efekty bywały nieprzewidywalne - ale właśnie w tym kształtował się język, który później zaczął nabierać wyraźniejszej formy.


„AP” jest dla mnie czymś w rodzaju otwartego szkicownika - zapisem pierwszych intuicji, prób i kierunków, które dopiero miały się rozwinąć.
To fundament całej dalszej drogi.


Nie traktuję tego cyklu jako zamkniętego rozdziału. Raczej jako przestrzeń, która na chwilę ucichła - ale w każdej chwili może wrócić, jeśli pojawi się potrzeba powrotu do tej bardziej surowej, bezpośredniej formy wypowiedzi.
 

To, co tu widzisz, to fragment większej całości - procesu, który wciąż się rozwija.


Jeśli interesuje Cię dostępność prac - informacje znajdziesz w sekcji Zakup prac.


W razie pytań możesz skontaktować się ze mną bezpośrednio.


A jeśli chcesz obserwować ten proces dalej - znajdziesz mnie tutaj:
Instagram / Facebook / Pinterest

Original.png

 2026

bottom of page